niedziela, 18 wrzesień 2011 00:00

life goes on

Napisane przez 
Oceń ten wpis
(0 głosów)

Zaczyna się niewinnie, o jedno szczere spojrzenie za mało, o jeden sztuczny uśmiech za dużo. Niby wciąż wszystko jest tak samo, jednak czujesz, że coś się zmienia. Najgorzej jest, kiedy kobieta nie wie jak powiedzieć facetowi, że to już koniec… zupełnie tak jakby odwlekanie tego miało mu ulżyć. Może warto jeszcze razem się pomęczyć, może okazja trafi się sama, może uda się to jeszcze zrzucić na niego… lub po prostu zostaniemy przyjaciółmi.


Dziwne przeczucie, że to wszystko zaczyna się sypać. Być może chcesz jeszcze podtrzymać ten tlący się płomień jakoś sztucznie go wzniecić, nadaremnie w ogień, który był gdzieś na początku. Poczucie, że tak naprawdę nigdy do siebie nie pasowaliście może być przytłaczające, świadomość tego, że możesz być prorokiem przyszłych wydarzeń jest cholernie zabawna i jednocześnie smutne…. Coś, co nieuchronnie nadciąga i jakby czekasz na to, bo i tak wiesz, że nie będziesz walczył… hamuje cie pycha czy wrodzony narcyzm, a może głupie przekonanie pt. gdyby coś czuła, to


Pierwsze zachłyśnięcie się partnerem jest zdradliwe, mija równie szybko jak się pojawia pozostawiając tylko niewygodne poczucie, że oszukałem samego siebie. Natomiast bardziej bolesne jest wmawianie sobie od początku, że nic z tego nie będzie, to tylko przelotna znajomość… Twoje neutralne nastawienie ogłupia serce i rozum, po czym w pewnym momencie przypominasz sobie, że jest coś takiego jak uczucie i przywiązanie do drugiej osoby, wspólnie spędzony czas robi swoje… a Ty niczego nieświadomy wmawiasz sobie dalej to nic poważnego… mimo tego, że się bronisz -coś zaczyna docierać. Jasne, że sobie poradzisz bez niej, ba! Są inne, dlatego pewnie znowu odpuścisz kolejny raz. Tylko, dlatego, że masz to dziwne przeczucie, że ona może nie czuć tego samego, co Ty.


Teraz, to Ty starasz się bardziej lub po prostu ona nie stara się juz wcale, więc siłą rzeczy robisz to za was. Być może jest ktoś trzeci, komu ona oddała Twoją część zainteresowania, której teraz tak szukasz. Kolejna kobieta, która ucieka Ci jak piasek przez palce a wystarczyłoby zacisnąć pięść. Może za dużo już tych pięści, czy miarą sukcesu życiowego ma być ilość wrogów, którzy chcą się odegrać. Pewnie kilku by się znalazło, pewnie na chęciach by sie skończyło.


Czy szczytem Twojej pewności ma być to, że jesteś niewzruszony na zachowanie Twojej kobiety względem innych facetów? Nie, chyba nie. Kiedyś bym się zarzekał, ze nie pozwoliłbym dziewczynie utrzymywać kontaktów z byłym, dzisiaj chyba bardziej z lenistwa nie chce mi się o tym myśleć, brak reakcji wcale nie wynika z mega pewności siebie czy z totalnego zaufania do niej. Nie myślę o tym i tyle. Wszystko do nas wraca i jeżeli ona czuje, że ma przed sobą lepszy wybór, lepsze życie, to naturalne, że może w to wejść, kończąc przygodę jakiś krótki epizod, który pozwolił jej na wyłapanie pewnego kontrastu i dokonanie wyboru. Moim zadaniem jest się ciągle rozwijać, podnosić swoją wartość, jako osoby, człowieka, faceta. Już nie tyle dla kobiet, co dla samego siebie.


Ty jak zwykle pójdziesz dalej swoją drogą, bo przerabiałeś to już nie raz. Może gdybyś nie miał tego poczucia, że znowu kogoś poznasz, postarałbyś się bardziej, a tak… i jebać te wszystkie myśli, które przychodzą później, że może warto było wyciągnąć rękę. Straciłeś tyle czasu na kreowaniu kolejnych szczęśliwych zakończeń, że zapomniałeś: „life goes on „. Kolejne: „wiedziałem, że tak będzie” podsumowujące jej dalsze związki. Dobry facet to chyba ten doceniony po czasie, jednak będę stronił od dążenia do miana mistrza świata w byciu docenionym po latach.


Wykastrowany emocjonalnie pies ogrodnika znowu będzie sam, a życie trwa dalej… pytając w międzyczasie: gdzie jest Twoja kobieta?


Sms od niej: :* wytrąca Cie z zamyślenia, uświadamiając, że to wszystko, to tylko głupie myśli…  bo „life goes on„

Czytaj 98 razy

Skomentuj

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Logowanie

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa life goes on