środa, 19 październik 2011 00:00

Nie masz kobiety, bo chcesz ją mieć

Napisane przez 
Oceń ten wpis
(0 głosów)

Nie każdy facet może sobie pozwolić na to, żeby nie mieć kobiety… jeszcze mniej facetów może dać sobie ten przywilej żeby mieć kobietę, ale to nie koniec… kobietę, która mu się naprawdę podoba. Za każdym razem, kiedy spotykam się z kobieta, którą się jarem i jest ona po prostu „mega” :* rozpiera mnie, nie tyle duma, co radość z tego, że znowu poznałem kogoś ciekawego, i kolejny raz  okazałem się w jakimś stopniu interesującym facetem, czy to pod względem fizycznym czy intelektualnym.

W momencie, kiedy byłem sam, nie czułem się gorszy, nadal potrafiłem zainteresować swoją osobą kobiety, nieważne czy brzydkie czy super ładne, bo chyba zawsze zyskiwałem tym, że potrafiłem traktować je na takim samym poziomie, nawet kosztem stworzenia pozorów posiadania niskich standardów.

Nadal, kiedy pojawiam się ze swoją kobietą wśród innych kobiet, potrafię wzbudzić ich zainteresowanie, czasem nawet kosztem mojej kobiety, sam nie wiem, ale chyba robię to nieświadomie i tak zgadzam się z nią, lubię być w centrum zainteresowania :) i to nie chodzi tylko o kobiety, ale ogólnie o ludzi. Lubię z nimi przebywać, rozmawiać, rozśmieszać, czasem flirtować, czasami awanturować się, ale i też siedzieć cicho, gdy inni ciągle gadają… Jasne, że pojawiając się w nowym otoczeniu z fajną kobietą wzbudza się zainteresowanie, wtedy możesz pozwolić sobie na więcej, balansować na granicy flirtu, jednak nie przekraczając dobrego smaku, oby!
Kobiety zawsze obserwują faceta, który ich interesuje, a także kobietę, z którą przyszedł i co najważniejsze jak ją traktuje. Pomyśl, co sobie myślisz, kiedy widzisz fajną kobietę z jakimś mało interesującym facetem. Stawiasz się na jego miejscu.

Jeżeli bardzo, bardzo czegoś chcesz to i owszem może się to spełnić, chyba, że chcesz tego aż tak bardzo, że to staje się Twoją obsesją, brak czegoś powoduje ciśnienie no i wtedy, kiedy ja mówię mało, wzbudzając u kobiet uczucie tajemniczości -Ty ciągle gadasz… w sytuacji, kiedy ja przejmuje kontrole nad rozmówcami -Ty nieudolnie próbujesz się wtrącić lub zamykasz się w sobie, siedząc z boku i kurczowo trzymając swoją kobietę z kolano, znacząc teren.

Chcesz mieć kobietę?

Dobrze, tylko najpierw zadaj sobie pytanie, co ja mogę jej zaoferować? Dopiero potem wyjdź do ludzi… bo samo to, że chcesz często nie wystarcza. Ile razy dostałeś kosza? Ile razy zaryzykowałeś? Raz? Dwa? To nie jest tak, że ktoś ma super skuteczność, o ile w ogóle można tu mówić o takim czymś, ale gdy poznajesz kilka nowych osób, to przynajmniej jedna z nich może być tą kobietą na dłużej, a Ty poznasz jedną i od razu chcesz się z nią żenić, bo czujesz, że to ta jedna, a tak naprawdę to jedyna :).

Wcale mnie nie dziwi to, że można się bać, sam doskonale znam to uczucie, jednak może to co nas różni (jeszcze różni), to –to, że znam też smak „zwycięstwa”. Wiem, że można. Darujmy sobie fotki z Internetu, zajmijmy się prawdziwymi kobietami, z humorami i fochami, z pretensjami i oczekiwaniami, ze standardami, z prawdziwymi piersiami, niesymetrycznymi, obfitymi jak i tymi mniejszymi. Nie powinniśmy pompować w swoje głowy sztucznych obrazów, które i tak nie mają pokrycia w rzeczywistości, przecież kobieta z okładki jest kobietą z okładki, nie można jej dotykać, lizać czy gryźć…

Ilu z was latając po mieście znalazło swoją kobietę? Jakość jest ważniejsza, niż ilość. Często dosłowne latanie za kobietami po mieście mija się z celem. Facet może wreszcie wygrać sam ze sobą, wyjść na miasto i podchodzić, raz, drugi, trzeci dziesiąty i nie mieć z tego nic… nie licząc bardzo przydatnych myśli typu: jestem brzydki, słaby, nie mam jaj… bo może akurat statystycznie trafił na dziesięć kobiet, z których trzy miały okres, jedna straciła prace, kolejne pokłóciły się z facetem… itd. Chodzi o to, jaką wartość przedstawiasz, jako człowiek, niezależnie gdzie jesteś, przecież masz tyle kobiet wokół siebie… Kluczem jest otwartość na ludzi, nie trzeba traktować wszystkich kobieta jak potencjalny target, mimo to można się nimi otaczać, budując w ten sposób siebie jako faceta OTOCZONEGO KOBIETAMI, a nie latającego za nimi…

Czytaj 176 razy

Skomentuj

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Logowanie

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa Nie masz kobiety, bo chcesz ją mieć