Pisanie o pozytywnych rzeczach w taką pogodę nie jest łatwe. Nasze ciało domaga się promieni słońca. Depresjo wyperdalaj. Czasami jestem mentalnym masochistą, lubię odczuwać i zadawać sobie psychiczny ból. Mimo, iż w moim życiu jest wszystko ok., chętnie wpadam w melancholijny nastrój. Siadam do laptopa i mam ochotę o czymś napisać. Mam ochotę coś napisać, niekoniecznie wesołego, być może, dlatego, że wesoły jestem każdego dnia. Być może pisanie jest odskocznią, być może odsłania się moja druga strona, chyba każdy ją ma. Nie potrzebuje smutku, mój umysł domaga się wyciszenia. Refleksyjna muzyka, pozwala wejść wręcz w hipnotyczny trans, idealny do wystukiwania kolejnych liter na klawiaturze.
Droga.
Każdy z nas idzie swoją. Przychodzi moment, kiedy nasze drogi się na chwilę krzyżują. Poznajemy kogoś. Wydaje nam się, że idziemy nią razem, jednak tak naprawdę każde z nas idzie osobno, po prostu idziemy równolegle do siebie w tym samym kierunku. To, że ciągle się widzimy, zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, że ciągle jesteśmy razem. Co pewien czas schodzimy się, aby upewnić się w tym przekonaniu, przekonaniu o „byciu razem.”
Mimo, iż każdy ma swoje sprawy, swoją drogę, podążamy w tym samym kierunku. Czasami droga jest wyboista, czy to u jednej czy drugiej osoby, czekamy na nią, pomagamy jej iść dalej. Wspieramy się wzajemnie. Jednak z czasem możemy zacząć odczuwać, chęć zmiany. Być może tępa marszu, chcemy pobiec lub skręcić gdzieś w nieznane.
Wtedy pojawiają się pytania, czy jestem już gotowy na wspólną wędrówkę. Czy potrafię iść z kimś. Przychodzi moment decyzji, ponieważ nagle pojawia się rozwidlenie. Drogi wyraźnie się rozchodzą. Wiesz, że znowu pójdziesz własną…
Magnus
