Magnus
Wszyscy jesteśmy naiwni
Niesiony niemym dopingiem tych czasami nawet kilkuset osób, które mają jeszcze siły wejść na blog Magnusa, odzywam się znowu… wybacz mi moją częstotliwość. Między nami, jeżeli chcesz żeby coś straciło na wartości, to najlepszą metodą jest przesyt. Mam świadomość, że wszystko może się znudzić. Stąd pewnie ktoś kiedyś wydumał: co za dużo, to niezdrowo. Tym bardziej doceniam, że jeszcze tutaj zaglądasz. Brawo dla Ciebie, za to, że jeszcze Ci się chce! Chyba…
Zaczyna się niewinnie. Na początku grzecznie, bo mama prosi: Wojtuś nie ruszaj dziewczynki, bo to nieładnie… cicho! Dorośli rozmawiają. Nie ruszaj tego, bo przyjdzie Pani i Cie zabierze… tak, najważniejsze to mieć kumatych starych. Uuu wybacz mi te kolokwializmy, jeszcze tylko upewnię się znaczenia słowa:
Kolokwializm – wyraz, wyrażenie lub forma składni – stosowane wyłącznie w języku potocznym, zasadniczo tylko w mowie, w życiu codziennym, a jednocześnie w sytuacji, gdy nie ma wymogu dbałości o czystość literacką. Nagminne stosowanie kolokwializmów odbierane jest czasem, jako niedbałe…
Dokładnie tak. Niestety dzisiaj mam wenę. Pierwszy plus jest taki, że nawet, jeżeli nic nie wyniesiesz z tego wpisu, to zapamiętasz znaczenie słowa kolokwializm. Drugiego nie ma.
Wracając do troskliwych rodziców –oni sami, są naiwni. Przekazują dziecku wszystko, co wiedzą… wszystko, co najlepsze, ale również wszystko, co najgorsze. Przechodzą mnie ciarki po plecach, gdy pomyślę, że moje dziecko kiedyś będzie mnie naśladować. Taaak tatuś jest moim idolem, chce być taki jak on! Fuck… ups sorry synu Ty nie przeklinaj, nie pal… nie imprezuj… nie zdradzaj… a zresztą… Twoje życie. Między nami to chciałbym być spoko ojcem. Takim, wiesz kumplem, wtedy (chyba) na pewno pozwalałbym mu, krzyczeć, dotykać, śmiać się, wybierać, smakować, próbować i uczyć.
Niestety większość ograniczeń, które dzisiaj posiadamy odziedziczyliśmy w prezencie, od rodziców, kumpli, systemu edukacji i cudownego życia codziennego. Możesz się śmiać, mnie też to bawiło do czasu… może miałeś to szczęście i od zawsze miałeś wszystko w tylnej części ciała. Może nie znasz tego uczucia, kiedy wychodzisz na środek klasy, a wszystkie oczy są właśnie skierowane na Ciebie. Co to kurwa mini playback show? Chociaż w takim momencie bym nie zaśpiewał… wolałem powiedzieć, że nic nie wiem i dostać 1 „na szybko” odejść do ławki i usłyszeć za plecami: Kowalski do tablicy, może Ty coś powiesz! To naprawdę śmieszne, kiedy po kilkunastu latach dopada Cie podobne uczucie, kiedy to właśnie odpuściłeś sobie podejścia do zajebistej kobiety. Fuck [2] uczucie ulgi, ale i wstydu przed samym sobą. Zabawne…
Bo czym jest dzisiaj ta przysłowiowa pała, z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w „prawdzie życie”? eeee niczym? To, po jakiego… to, dlaczego młody człowiek nie mógł spać po nocach, bo dostał uwagę? Krótki wpis od niedoruchanej Pani profesor, która de facto często z profesurą nie miała nic wspólnego, która twierdziła, że zachowałeś się ŹLE!!!!! Ponieważ miałeś swoje zdanie i wszedłeś w polemikę z DOROSŁYM!!! Fuck [3] Znowu dostałeś pałę, ponieważ nie nauczyłeś się wzoru na obliczenie wysokości trójkąta prostokątnego… gdybym wiedział jak bardzo przyda mi się ta wiedza, to serio Pani prof… przyłożyłbym się do tego… jednak dzisiaj z perspektywy czasu, Pani wybaczy, ale jakby to ładnie powiedzieć: nie skorzystałem, ale dziękuje za stres. Może Ty też powinieneś podziękować? Dzięki wielkie, dzięki, że jadę jebanym busem, gorąco jak w dupie i nikt nie otwiera okna, kurwa 10 osób bało się iść do tablicy! nikt nie rusza dupy. Siedzi starsza babcia, nie wypada… może ten pan w czarnym coś powie… może ta gruba baba z trzema podbródkami krzywo się spojrzy. Tak, lepiej siedzieć cicho, tak jak X lat temu w klasie…. Lepiej się nie wychylać, męcz się człowieku i nie otwieraj tego okna. Śmiejesz się? Ja dzisiaj też. Bo po prostu wstaję i otwieram okno. fucking yeah wygrałem z oknem jestem super!!! Gdyby tylko moja pani od matmy to widziała. Wygrałem ze światem. Ironia, tak -co więcej zostało…
Myślisz, że jesteś mądrzejszy, a Magnus sobie wymyśla.
Skoro jakoś wyzwoliłeś się z myślenia: dziewczynek nie można ciągnąć za warkocz… siedź cicho i się nie odzywaj, skoro dzisiaj otwierasz swobodnie okno w śmierdzącym busie, to wiedz, że jest ok. Jednak wciąż jesteśmy naiwni…
Kobiety, mój ulubiony temat, serio ja po prostu lubię kobiety. Stąd te wszystkie wpisy, analizy, wnioski, rozterki, dylematy. Przynajmniej dwa razy w swoim życiu słyszałem od kobiet: faceci to są dopiero naiwni. I o ile pierwsza autorka tego zdania, nie zmotywowała mnie do myślenia a jedynie wywołała obojętne: Nooooooooooo
O tyle druga -już tak. Zwłaszcza, że była mi bliższa, jeżeli wiesz, co mam na myśli. A myśli było sporo. Czyżby to pierwsza oznaka, ciszy przed burzą czy może suchy fakt, wynikający z jej wcześniejszych doświadczeń z facetami. Wielkie dzięki Panowie!!! Kolejny raz w spadku po was dostałem kobietę, która wie jak „traktować” facetów… kurwa znowu zaczynam orkę u podstaw. Kobieto musisz zrozumieć, że jak wyjdziesz, to nie pobiegnę za Tobą! fucking yeah!
Odegra się już wkrótce…
I to nawet nie wiesz jak szybko. Jesteś taki naiwny. Szkoda Ci kobiet, ponieważ nie chcesz ich ranić. Może gdybyś usłyszał parę historii o byłych (frajerach), z których kobiety się śmiały, to Twoja skóra stałaby się grubsza. Frajerach, czyli o Tobie, o nim, pewnie o mnie też, ale będąc z kobietą jesteś dla niej „inny” od tamtego… nie rań jej… ona mogła olać tamtego typa bez mrugnięcia oka, ale Ty ją szanuj. Jesteś tym złym, jeżeli zrobisz coś nie tak. Ona mogła. Kolejny raz dajemy owinąć się wokół jej zgrabnej figury, naiwnie myśląc, że jesteśmy samcami stada. Fakt, może Ty jesteś głową… dalej znasz…
Wiem, że pragniesz poznać wreszcie sens całego tekstu, ponieważ te wpisy mają to do siebie, że otwierają wiele drzwi do korytarzy twego mózgu (wow!) ale to ty sam musisz wiedzieć gdzie chcesz wejść… lub w kogo.
I tak będzie tym razem. Pozostawiam nie… smak? dosyt? Cokolwiek.
Pamiętaj tylko o tym, że naiwność często nie popłaca. Jej cena jest dosyć wysoka, bo często walutą są uczucia, nierzadko tylko Twoje. Idąc za klasykiem nie daj zrobić się w Ch*j.
Bądź trochę bardziej czujny następnym razem, kiedy zadzwoni jej telefon, a ona wyjdzie, przyjdzie sms, a ona go nie odczyta, jej zachowanie nagle się zmieni. Nie chodzi oczywiście żebyś wpadał w jakąś frustrującą inwigilację, ale o to, żebyś widział, a nie tylko patrzył. Szczerość oczywiście jest ważna, i nie wyobrażam sobie bez niej związku, jednak czasami Twoje luźne podejście, może wręcz sprowokować kobietę, która automatycznie będzie sprawdzała poziom Twojego „luzu”. Znanie swojej wartości, nie zwalnia Ciebie od dania sobie prawa do prawdy, która często jest trochę inna od tej „żyjącej” w Twojej głowie.
Asertywność w związku, ale i ogólnie w relacjach międzyludzkich jest bardzo ważna.
NIE, nie możesz wyjść tak ubrana. Nie lubię tego… nie podoba mi się…
TAK -masz takie samo prawo powiedzieć NIE.
Wbrew pozorom to, co napisałem na początku, ładnie łączy się z epilogiem. Dystans jest potrzebny, jak najbardziej. Tylko, żebyś nie wspomniał tego wpisu siedząc już niech będzie w tym zatłoczonym busie ze szczelnie pozamykanymi oknami ze swoją kobietą lub idąc do sklepu ze swoją kobietą w celu reklamacji „czegoś”, lub chociażby wypowiadając swoje zdanie w gronie jej znajomych. To wszystko ma sens…
Podsumowująca metafora:
Jeżeli jedziesz busem -jest Ci gorąco, a wszystkie okna są zamknięte, to wstań i je otwórz. Nie bądź naiwny i nie czekaj, aż ktoś zrobi to za Ciebie. ![]()
Czym będzie podejście do kobiety z perspektywy starszego dziadka oglądającego się za pięknymi kobietami? Dziadka, który kiedyś bał się podejść… ![]()
pozdrawiam
Uwodzenie kobiet a…
życie.
Podrywałem w barach i klubach… zaczepiałem kobiety na ulicy, na uczelniach, w tramwajach, pociągach, samolotach… Miejsce nie miało znaczenia. Podstawowym mianownikiem, które łączyło moją osobę z tymi miejscami -były kobiety. Nie mogę słuchać już tych wszystkich wymówek. Bo, się nie spojrzała, bo padało albo ktoś się gapił. Pewnie, dlatego ciągle jesteś sam… tzn. masz swoje wierne wymówki.
Nie można spłycać uwodzenia do podejścia, powiedzenia „cześć” i konsumpcji, co, jak co ale jak dla mnie wątpliwej. Możesz dalej słuchać tych mądrych Panów. Ale przeczytałeś już tyle materiałów, obejrzałeś już tyle video, przesłuchałeś tyle nagrań, wydałeś tyle pieniędzy i gdzie masz te kobiety? Czy kupiłeś sobie pewność siebie?
Czy naprawdę uważasz, że poznałeś kogoś, ponieważ zapoznałeś się z materiałem X?
To, co jest dobre dla mnie, nie musi działać u Ciebie. Jesteś przecież innym człowiekiem. Osobą jednostką chodzącą i myślącą (oby!) niezależnie. Wychowywałeś się w innych warunkach. Chodziłeś do innej szkoły, miałeś innych znajomych, inne koleżanki… fakt kobiety w większości przypadków mają podobną strukturę, jednak to nie zwalnia Cię z bycia kreatywnym, ponieważ do każdej kobiety trzeba podejść na swój sposób, uwzględniając jej niezależność.
Nie mam uniwersalnej metody na podryw. Ba! śmiem twierdzić, że w ogólnie nie mam metody na podryw. Niestety nie zdradzę Ci suuuper sekretu jak w 60 sekund poderwać cudownie piękną kobietę. Taaa. Jedyne, co jest uniwersalne i działa na kobiety zawsze i wszędzie, to pewność siebie. Przekonanie o swojej wartości i mocy. I to nie chodzi o stereotypowe pojęcie: pewności siebie, która ma polegać na puszeniu się jak paw, wśród słabszych mężczyzn. To jest raczej oznaka słabości i potrzeba podbicia własnego EGO. Jeżeli chcesz tak bardzo, to mierz się z równymi sobie, a jeszcze lepiej z lepszymi od Ciebie, wtedy przynajmniej jest szansa, ze nauczysz się czegoś nowego.
Szkoda mi facetów, którzy nasiąkają własną zajebistością, ponieważ odhaczyli kolejną kobietę, tak naprawdę są smutnymi kolesiami, którzy zostali zranieni przez kobietą, którą kiedyś być może kochali. Teraz się mszczą. Uważam, że bycie dupkiem wcale nie jest fajne, fakt do pewnego momentu może to być fascynujące dla kobiety… w pewnym wieku. Kobieta, która szuka stabilizacji życiowej, oleje takiego badboya ciepłym moczem i odejdzie z bezpiecznym misiem. A Ty będziesz wielkim podrywaczem, trzymającym własnego penisa w dłoni, który odprowadza wzrokiem kolejną kobietę, z którą przesadził.
Jedząc dzisiaj jak prawdziwy pimp pomidorową, doszedłem… do ciekawych wniosków.
Właściwie dobry podrywacz powinien być brzydki, biedny i źle ubrany… No, bo pomyśl, co może przekazać facet, który zajebiście wygląda? No, że wygląd się liczy, przecież to jego największy atut… Co może podpowiedzieć Ci bogaty facet? Że pieniądze się nie liczą? Elegancik, błyszczy swoją aparycją i to jest jego karta przetargowa. Więc chcesz być jednym z tych trzech?
Pomyśl o facecie, który mimo tego, iż nie ma kasy ani super wyglądu modela spotyka się z pięknymi kobietami. Coś musi być w nim takiego, że płeć piękną lgnie do niego. Musiał wykształcić w sobie jakiś mechanizm, który ułatwił mu kontakty z kobietami, wbrew przyjętym zasadom, że ten, kto ma X wygląda jak X zachowuje się jak będzie miał mnóstwo pięknych kobiet. Od takiego gościa mógłbym się uczyć…
Jako 24 latek nie przedstawię Ci wielkich życiowych mądrości, bo sam ciągle się uczę, siedząc w „temacie” tylko 5 lat wiem, że ciągle nie rozumiem kobiet. Ciągle jestem zaskakiwany.
Tym bardziej dziwią mnie 30 letni „trenerzy”, którzy karmią młode głowy teoretyczną kupą. Z ciekawością czekam na ich wypowiedzi powiedzmy za 4 lata, kiedy to wejdą w poważne związki z kobietami. Ustatkują się… wtedy chciałbym posłuchać jak to oni ruchali… bo na razie słychać pierwsze deklaracje, my tylko wykładamy teorie…
Ich sprawa…
Uwodzenie to jesteś Ty. Tam gdzie wchodzisz zaczyna się uwodzenie, ludzi, otoczenia, miejsca. Wraz z otworzeniem rano oczu, budzi się Twoje nastawienie do ludzi, i od Ciebie zależy czy wstaniesz z hasłem: kurwa kolejny pojebany dzień czy z nastawianiem: czas na podryw! Poflirtujmy z życiem!
Jeżeli kolejny raz masz przeżyć dzień w strachu… to lepiej w ogóle nie wychodź do ludzi… taaak zainstaluj sobie grę i napierdalaj w nią aż do bólu w nadgarstku… Tak rozwijasz się… to już 178 level w grze… w życiu 0.
Idąc gdzieś nie nastawiam się, że o! a teraz w tym markecie poznam kobietę swojego życia. Nie, moim celem jest kupienie wody mineralnej, ale nie obrażę się, jeżeli poznam tam fajną niewiastę. Nie latam za nimi po mieście, staram się żyć a przy okazji zabierać ze sobą kobiety, które będą towarzyszyć mi w danym momencie mojego życia. Nie jestem zły na te, które odmawiają, wcale nie uważam, że „ich strata”, bo być może rzeczywiście nie jestem w ich typie, doskonale to rozumiem. Mnie też się podobają wybrane kobiety. Co nie oznacza, że np. nie zatańczę z kobietą, która nie jest w moim typie. To tylko taniec… nie zamierzam potem jej uwodzić. Znam takich ortodoksów posiadania wysokich standardów, że posiadają tak wielkie wymagania, że nigdy nie mieli kobiety… po prostu wszystkie są chujowe… taaa
Nie muszę robić z siebie pajaca w kapeluszu z obrożą na czole, żeby zainteresować sobą kobietę. Nie wołam w ten sposób o pomoc, nie chce żeby ludzie wreszcie zaczęli mnie zauważać i interesować się moją oryginalnością. Chodźmy na piwo tyko zapnij te guziki i zmyj makijaż. Pogadamy o dupach. Może czegoś się od Ciebie nauczę, może Ty skorzystasz też w moich wskazówek. Przestaniesz być robotem, wyrzucę Twoje baterie, będziesz bezbronny, przegadam Cię i wreszcie zaczniesz słuchać. Podejdziemy do kobiety i zobaczysz jak jesteś sztuczny podczas rozmowy z nią. Zobaczysz wreszcie jak wiele można nauczyć się słuchając kobiet. Jej jedno zdanie, podważające w sposób zabawy Twój wygląd lub wypowiedź, Twoja jedna „chamska” odpowiedź i odpadasz. GAME OVER.
No tak pojebane jakieś te laski były…
Zamiast fascynować się kobietą, z którą rozmawiasz, Ty bardziej fascynujesz się nowym otwieraczem lub negiem… heh myślałem, że te kwestie mamy już za sobą… jednak jest jeszcze wielu wyznawców. Bardziej skupiasz się na tym, aby pokazać coś nowemu koledze z forum, niż na tym, żeby naprawdę kogoś poznać. Czy gdybyś miał tyle siły, aby samodzielnie podejść do kobiety na ulicy, to czy otaczałbyś się grupą przytakiwaczy? Robisz to dla siebie czy dla kogoś? I nie obrażaj się na mnie za te słowa. Kiedyś to zrozumiesz.
Dzisiaj boisz się podejścia do kobiety… a co dopiero podejścia bezpośredniego. Które jest łatwiejsze niż kręcenie i zaczynanie od dupy strony. Po co gadać o jakimś prezencie, którego i tak nie kupisz… Skoro boisz się powiedzieć kobiecie, że Ci się podoba to po prostu nie jesteś jeszcze gotowy na takie kobiety… Dla ludzi, którzy nie wiedzą, czego chcą jest czat. Tam możesz wszystko. Tam masz wybór. Same kurwa piękności. Chcesz iść na łatwiznę, będziesz miał to, czego chcesz… Tajemnicą bezpośredniego podejścia jest Twoja otwartość i dystans do słowa NIE. Jeżeli zrozumiesz, że za każdym razem uczysz się czegoś, to odkryłeś zagadkę. Nie myśl tyle przed samym podejściem. Analizuje w trakcie i po… co mogłeś zrobić lepiej i popraw to przy kolejnym podejściu. Idąc na otwartą wymianę pokazujesz, że naprawdę masz jaja i już nie musisz manifestować swojej wielkiej pewności siebie. Teraz skromność będzie wyżej ceniona. Ja lubię łączyć indirect z directem jeżeli np. miejsce nie pozwala na bezpośrednią wymianę zdań. Jeżeli zostajemy już sami, mówię, wiesz, co tak naprawdę to nie chodziło mi o ten głupi prezent, spodobałaś mi się, ale musiałem jakoś do Ciebie zagadać… nie chciałem być tak bezpośredni przy ludziach. Musisz postawić się na miejscu tej kobiety, zacząć myśleć tak jak ona… że skoro pracuje w tym sklepie, to może powinieneś być bardziej dyskretny. Nie można mieć kobietom za złe, że odmawiają mężczyznom, którzy zachowują się jak małe dzieci. Przestań gadać o tym jak wyrywać laski, zacznij to robić w sposób cywilizowany. To nie przypadek, że kobieta mówi: jesteś dziecinny -skoro nadal używasz emotki xD, zresztą nie wiem, co to oznacza do dzisiaj…
Przemyśl, jakim chcesz być facetem. Chcesz zabawiać kobiety? Imponować im? Wywoływać strach? A może ciekawość? Skoro ta kobieta potrafiła związać się z innym facetem, to może oznaczać, że jednak jej serce wcale nie jest takie zimne. Może nie potrafiłeś go rozgrzać…
Populizm w uwodzeniu
D: Magnus tylko żebyś nie stał się komercyjny…
M: A co to znaczy?
D: No, żebyś nie pisał tego, co ludzie chcą usłyszeć
…żebyś nie pisał, że jesteś najlepszy.
M: Ale nigdy przecież tak nie pisałem…
D: Nie no, akurat Ty jesteś spoko.
Codziennie rozmawiam z mężczyznami, którzy chcą dowiedzieć się czegoś od Magnusa, a to często ja uczę się od nich… daleko mi do pisania o sobie najlepszy… jednak nie będę ukrywał, że czuje się pewny siebie i znam swoją wartość. Myślę, że każdy ma oczy i widzi, kto robi coś, bo lubi, a kto bo musi, a jeszcze ktoś, bo głupio się wycofać. Nie jestem komercyjny, ale mam świadomość, że niekomercyjność również ma wartość komercyjną. Forum powstało, żeby pomagać mężczyznom i to jest jego siła. Były fora nastawione na ilość, były… co nie oznacza, że nie zależy nam na dotarciu do wielu osób. Zależy, cieszę się z każdej kolejnej osoby lajkującej profil jakzagadac
. Z każdego nowego użytkownika. Z każdego wpisu… Jesteśmy dopiero na początku… i tak nieźle nam idzie jak na młode forum
. Dlatego chciałem podziękować każdemu, kto ma swój wkład w jego rozwój. Dzięki. Ja tym samym chciałem powiedzieć, że odcinam się od komentowania innych for i osób nimi zarządzającymi. Niech każdy robi swoje. Lepiej skupić się na sobie, szkoda czasu, można go wykorzystać inaczej. Jeżeli ktoś woli słuchać o goleniu jajek i ich masowaniu to jego sprawa, ja w tym czasie przeczytam książkę lub coś napiszę… Masz w sobie potencjał, wierze, że jeżeli Ty się zmienisz, staniesz się taki, jaki chcesz, to będziesz głosi dobre słowo, pomożesz komuś ze swojego otoczenia, pod warunkiem, że ta osoba będzie chciała się zmienić…
Uważam, że wszyscy jesteśmy trochę populistami… czy to na forum czy w życiu prywatnym… a szczególnie w relacjach z kobietami
. Ograniczam ocenę, najpierw trzeba spojrzeć na siebie… jest jeszcze tyle pracy, po co marnować ten czas na inne osoby? Mogę obiecać Tobie tylko, to, że będę postępował zgodnie ze swoim sumieniem, nawet, jeżeli nie będziesz się z tym do końca zgadzał, ponieważ mam jeden argument, którym się kieruje szczerość i przekonanie, że to, co robie jest OK. Tam gdzie uwodzenie jest biznesem tam pojawia się kalkulacja i mnie to nie dziwi… Jeżeli „produkt” jest dobry i ktoś chce go nabyć nie mam z tym problemu, gorzej jeżeli jest to „kupa” zawinięta w ładny papierek… I tak… zaczynanie własnego portalu od podania cennika szkoleń, nie wróży niczego dobrego na przyszłość…
Wnioski jak zwykle dla Ciebie…
Ja sobie poczekam, ponieważ i tak się spotkamy ![]()
Razem a jednak osobno
Pisanie o pozytywnych rzeczach w taką pogodę nie jest łatwe. Nasze ciało domaga się promieni słońca. Depresjo wyperdalaj. Czasami jestem mentalnym masochistą, lubię odczuwać i zadawać sobie psychiczny ból. Mimo, iż w moim życiu jest wszystko ok., chętnie wpadam w melancholijny nastrój. Siadam do laptopa i mam ochotę o czymś napisać. Mam ochotę coś napisać, niekoniecznie wesołego, być może, dlatego, że wesoły jestem każdego dnia. Być może pisanie jest odskocznią, być może odsłania się moja druga strona, chyba każdy ją ma. Nie potrzebuje smutku, mój umysł domaga się wyciszenia. Refleksyjna muzyka, pozwala wejść wręcz w hipnotyczny trans, idealny do wystukiwania kolejnych liter na klawiaturze.
Droga.
Każdy z nas idzie swoją. Przychodzi moment, kiedy nasze drogi się na chwilę krzyżują. Poznajemy kogoś. Wydaje nam się, że idziemy nią razem, jednak tak naprawdę każde z nas idzie osobno, po prostu idziemy równolegle do siebie w tym samym kierunku. To, że ciągle się widzimy, zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, że ciągle jesteśmy razem. Co pewien czas schodzimy się, aby upewnić się w tym przekonaniu, przekonaniu o „byciu razem.”
Mimo, iż każdy ma swoje sprawy, swoją drogę, podążamy w tym samym kierunku. Czasami droga jest wyboista, czy to u jednej czy drugiej osoby, czekamy na nią, pomagamy jej iść dalej. Wspieramy się wzajemnie. Jednak z czasem możemy zacząć odczuwać, chęć zmiany. Być może tępa marszu, chcemy pobiec lub skręcić gdzieś w nieznane.
Wtedy pojawiają się pytania, czy jestem już gotowy na wspólną wędrówkę. Czy potrafię iść z kimś. Przychodzi moment decyzji, ponieważ nagle pojawia się rozwidlenie. Drogi wyraźnie się rozchodzą. Wiesz, że znowu pójdziesz własną…
Jak zainteresować kobiete
Szczerze to nawet nie chce mi się o tym już pisać. Ale faceci ciągle pytają: jak wzbudzić zainteresowanie swoją osobą? Jeżeli nie jesteś zainteresowany tym tekstem, to sam wiesz, dlaczego. Podobnie jest z kobietami.
Bądź normalny, a będziesz oryginalny.
Uważam, że zmiany muszą potrwać. Nie jestem dobry w sloganach reklamowych, wiem.
Wiem, że cały czas pracujesz nad sobą i brawo oby tak dalej. Niestety muszę nieśmiało stwierdzić, że wszystko, czego „nauczyłeś się” do tej pory, możesz spokojnie wywalić do kosza. Nawet, jeżeli uważasz, że masz dzięki tej wiedzy jakieś efekty to, to gówno prawda. W Twoim świecie pojawiło się więcej kobiet, tylko, dlatego, że wreszcie zacząłeś coś robić. Zdobyłeś się na odwagę i podszedłeś do niej, bo naiwnie sądziłeś, że masz zajebisty tekst, który rozkłada nogi kobietom. Zgodziła się spotkać, szkoda, że jesteś przekonany, że to dzięki postawie, alpha, tym czasem ona te chamskie odzywki puściła mimo uszu, ponieważ wydałeś jej się gdzieś tam w środku spoko facetem. Czyli takim, jakim byłeś przed całą „zmianą”.
Kobieta zgodziła się na spotkanie z Tobą, ponieważ, oceniła Cię, jako fajnego faceta, którego warto poznać. Ty jednak dalej chcesz zgrywać cwaniaka i idziesz w zaparte z tym alfowaniem. Kiedy jej się to kompletnie nie podoba, gdyż czuje, że jesteś miłym gościem, który tylko pozuje na złego chłopca. To ją zastanawia, ponieważ nie jesteś sobą. Tutaj pojawia się pierwsza wątpliwość, co do kolejnych spotkań. Ona chce poznać Ciebie prawdziwego, takiego, jaki jesteś, a nie takiego, jakiego wyczytałeś, że one chcą.
Kolejne spotkania tylko to potwierdzają. Chcesz być kimś, kim nie jesteś. To jej się nie podoba, ona nie chce kozaka, tylko spokojnego misia, do którego będzie mogła się przytulić i porozmawiać o „ciuchach”. Stąd też wszystkie teksty typu: bądź przy mnie sobą. Jednak Ty ciągle twierdzisz, że taki jesteś i nie udajesz. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała misia, nie alfy! Bum!
Druga opcja.
Kobiecie podoba się Twoje alfowanie, jesteś taki męski jak siedzisz z nią w domu. Ona lubi te Twoje teksty i spojrzenie i łapanie za kark. Zawsze chciała mieć takiego faceta. Już ma dosyć tych wszystkich ciapciaków, którzy nie mieli nigdy swojego zdania. Zawsze to ona musiała podejmować decyzje, co będą robić. Miała tego dosyć, chciała, chociaż raz poczuć się jak kobieta i tylko czekała, żeby jakiś samiec wziął na siebie ciężar odpowiedzialności. Wreszcie pojawiłeś się Ty, silny, mocny, pewny siebie, stanowczy. No kurwa marzenie. Mówię Ci Ania on jest boski.
Tobie też się podoba odgrywanie tej roli. Chodzisz dumnie ze swoją wybranką po mieście. Gdzieś tam głęboko w duszy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś trochę „podrabianym alfą” no, ale skoro jej to na razie nie przeszkadza to nie ma, co się martwić. Niestety czas jest największym katem, weryfikuję wszystko. Z tygodnia na tydzień Twoja wartość drastycznie maleje, co się dzieje? Po prostu się poznajcie lepiej. Okazuję się, że jednak nie jesteś, aż taki pewny siebie, bo tak naprawdę wychodzi ten głęboko skrywany miso. Jej to się zdecydowanie nie podoba, czuje się zwyczajnie oszukana. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała alfy, nie misia.
Bum!
Te dwa czynniki uważam za główną przyczynę utraty zainteresowanie ze strony kobiety Twoją osobą.
Jak wzbudzić zainteresowanie u kobiety?
Bądź sobą! haha
Bądź normalny, otwórz jej drzwi, powiedz szczery komplement, pokaż zazdrość, przytul, wysłuchaj.
Bądź oryginalny, opierdol, złap za włosy, przyciągnij, pocałuj bez powodu, kup jej coś, spraw, aby się uśmiechnęła.
pozdrawiam
Pierd*lenie o Uwodzeniu II
Wkurza mnie, że gdy wspominam komuś o tematyce uwodzenia, to słyszę nie… nie ja dziękuje chce być normalny… no kurde… wejdź na forum i przeczytaj mój jeden tekst. Od zawsze mi o to chodziło, żebyś był normalny! Zresztą byłeś normalny tyle lat i skoro nie masz kobiety, to może oznaczać, że jednak można nad czymś popracować. To nie moja wina, że się naczytałeś o „pua”… tak samo powinieneś mieć tylko do siebie „ale” że się zawiodłeś, bo myślałeś, że ktoś jest super mega PUA, a okazał się zwykłym gościem.
Nie wiem czy zdradzę największy sekret uwodzicieli, ale fakt jest faktem.
Większość mężczyzn uważa, że czegoś im brakuje, dlatego nie mają kobiety. A jedyne, czego im brakuje to konkretnych działań, czyli: podejść do kobiet, wyjścia z inicjatywą spotkania, odsłonięcia się i pokazania, że jest nią zainteresowany. Mają jakieś super wymagania, co do tego, jaka ma być kobieta, czekają na ideał, którego nie ma, a sami w tym czasie opierdalają kolejną pizze z kumplami, poklepując się po plecach, że laski są beee. Warto spojrzeć na siebie krytycznym okiem i zastanowić się, co mogę poprawić. Ale nie można tego zrobić, jeżeli ciągle się udaje. Udajesz, że jest fajne, Twoje kompleksy Ci nie przeszkadzają, a przychodzisz do domu i się dołujesz. Przyznanie się do niedoskonałości jest pierwszym krokiem na drodze do ich niwelowania. Wraz z dniem, w którym uznasz siebie za dobrego, przestaniesz się rozwijać.
Jeżeli definiujesz uwodzenie, jako umiejętność podejścia do obcej kobiety na ulicy, no to tak -uwodzenie jest łatwe. Bo wystarczy zrozumieć, że nic nie tracisz. Wystarczy zrozumieć, że kobiety i sytuacje są tak różne. To czy dostaniesz zwlekę czy pozytywną reakcje jest iluzją. Jedyne, co się zgadza to to, że w tym konkretnym dniu, w konkretnym miejscu i godzinie dostałeś 9 cyferek od dziewczyny, której nie znasz. Ale czy można powiedzieć, że ją uwiodłeś? Zainteresowałeś, jeżeli już… przynajmniej jej się tak wydaje, że ją zainteresowałeś… a dlaczego nie dochodzi do spotkania? Bo jej się odwidziało… Ty oczywiście bierzesz to na siebie, tak to Twoja WINA… WINA… WINA dajcie…
Nawet, jeżeli będziesz z jakąś kobietą, to i tak o niczym to nie świadczy. Znam facetów, którzy są z kobietami, a znam facetów, z którymi są kobiety. I teoretycznie w obu przypadkach on i ona tworzą związek. Dla mnie liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, nie uwodzicielem czy samcem alpha. Można być w związku z kobieta, która nam się nie podoba, no, ale mamy przynajmniej kobietę. Można też być samemu, ponieważ, szuka się ciągle ideału. Ciężko jest odpowiedzieć jednym zdaniem na potrzeby wszystkich mężczyzn.
Męczenie się z kobietą, która nas nie pociąga jest masochizmem. Krzywdzimy nie tylko siebie, ale również kobietę. Dając jej nadzieje na coś więcej w przyszłości. Jeżeli facet trwa w związku z kobietą, która go nie interesuje, to wyładowuje na niej swoją złość, tylko, dlatego, że nie miał odwagi poznać kobiety, która mu się podoba. Nie namawiam do zrywania ze swoimi kobietami, tylko, jeżeli masz wyładowywać na niej swoją frustracje, to lepiej odejdź…
W drugą stronę działa podobnie, jeżeli jesteś z kobietą, która traktuje Cię jak nową torebkę albo parę butów, to odejdź… możliwe, że to będzie Twoja pierwsza decyzja w tym „związku”. Bo mam wrażenie, że kobiety naoglądały się za dużo seriali amerykańskich gdzie tak zwane bizneswoman hodują sobie przy boku faceta. Są faceci, którzy tolerują takie zachowanie, bo po prostu mają ruchanie za friko… ich też rozumiem.
Nie rozumiem tego jak dziewczyna może się pytać faceta czy może się spotkać na soczku z innym facetem… chcesz się spotkać? To wypierdalaj… bez agresji, słowa mocne wypowiedziane ze spokojem mają większą moc. Nie biorę odpowiedzialności za Twoje decyzje. Przedstawiam Ci tylko mój punkt widzenia, który często naginam. Siedząc przed monitorem bardzo łatwo prawić frazesy. Jednak mam świadomość, że moje wnioski nie opierają się tylko na „wydaje mi się” i są poparte zwykłym doświadczeniem połączonym z umiejętnością przewidzenia pewnych ludzkich zachowań.
Nie spłaszczaj tematyki uwodzenie do wzięcia numeru, którego możesz nigdy nie użyć czy nawet do seksu, z kobietą, która tego chciała i tylko, dlatego do niego doszło.
Wcale mnie nie dziwią wiadomości od facetów: laski lecą na kasę… no kurde jak pisałem o tym w przyczajonym AFC ukrytym PUA to pewnie kręciłeś nosem. No i co z tego, że lecą… mnie to w ogóle nie dziwi. Laski są łatwe… no i? dzisiaj się urodziłeś? A faceci nie? Wystarczy im kawałek cycka i tyłka pokazać. Takie teksty odbieram na podobnym poziomie, co: są kobiety inteligentne. No są. Są takie, które nie lecą na kasę. No są. Pada deszcz. No pada.
Uważam, że każda kobieta może być łatwa, pusta, bystra, ciepła, kochająca, inteligentna, sukowata, puszczalska itd. Wszystko zależy od tego, jaki jest facet, który stoi przy niej.
Bardzo łatwo jest odbić komuś kobietę, odbić w sensie sprawić, żeby zdradziła myślą mową uczynkiem. Najgorsze jest to, że my faceci nie chcemy często odbić, żeby z nią być, zapewnić jej lepsze warunki, chcemy sobie udowodnić, że możemy to zrobić. A zrobić to jest bardzo łatwo. Wystarczy uważnie wysłuchać kobiety, dowiedzieć się, czego jej brakuje i jej to dać… lub stworzyć iluzje poczucia, że my możemy jej to dać… Jednocześnie odbijanie uważam, z jedno z większych (……….) zachowań, jakie facet może zrobić drugiemu facetowi. Pisałem o tym na forum, co innego jak Ty chcesz odbić, co innego jak kobieta chce być odbita… Wszystko do nas wraca pamiętaj o tym…
Pierd*lenie o Uwodzeniu I
Sam lubię pierdolić. Ale nie o uwodzeniu…
Stąd też taki temat, kiedy kolejny raz słucham jakiejś teorii z tylnej części ciała. Nigdy się nie spotkałem z twierdzeniem, że przykładowo w klubie jest ciężko uwodzić. Ja pierdole… jak idziesz tam z misjami do wykonania a nie w celu zabawy, no to ja się nie dziwie, że możesz tak myśleć. Co to w ogóle znaczy, że gdzieś jest trudniej? i co to znaczy uwodzić?
Czy jeżeli kobieta da Ci numer w klubie to już będziesz twierdził, że tam jest łatwiej? Czy wzięcie numeru jest uwodzeniem? Nigdzie nie ma łatwiej czy trudniej jest po prostu inaczej.
Jak słyszę, że codziennie setki kobiet uprawiają w klubach seks, to kąciki moich ust podnoszą się. To ja nie wiem gdzie Ty chodzisz do klubów. Jak można wciskać taką ciemnotę. Nie mówię, że seks z kobietą poznaną w klubie jest niemożliwy. Ale autor tych słów chyba nie do końca zna realia polskich „klubów”.
Temat o miejscach dobrych do poznawania kobiet jest z dupy wzięty. Jak można uzależniać miejsce od tego jak zostaniesz odebrany przez kobietę? Zarówno na ulicy jak i w klubie, jak i w szkole możesz być wzięty za dupka i chama lub zajebistego faceta. Miejsce nie decyduje o tym jak będziesz się zachowywał, tylko Ty. Oczywiście wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli zachowujesz się jak debil w obecności kobiet to miejsce Ci nic nie pomoże. A dodajesz sobie tylko kolejną wymówkę, że nie podejdziesz, bo miejsce jest nieodpowiednie.
Nietrudno się domyśleć, dlaczego są prowadzone zajęcia z jogi tylko dla kobiet. Po prostu kobieta tam idzie żeby poćwiczyć wyciszyć się i nie ma ochoty, żeby jakiś napalony facet gapił się na jej tyłek. Zresztą, po co tak uogólniać, są przecież siłownie łączone i kobieta sama wybiera gdzie chce chodzić.
Brakuje Ci umiejętności w uwodzeniu!
Kolejne pierdolenie. Nie ma czegoś takiego jak umiejętności w uwodzeniu. Jakie skille chłopaku. Albo jesteś facetem, który jest interesujący albo nie. Jeżeli masz coś do powiedzenia to zawsze zainteresujesz sobą kobiety. I nie chodzi mi tu o jakieś umiejętności w opowiadaniu fajnych bajeczek, ale o przedstawianiu swojego życia, które może ją zainteresować. Zresztą nie podoba mi się przedstawianie faceta, jako tego, który musi zdobywać jakieś umiejętności żeby zdobyć kobietę.
Odejdźmy wreszcie od kolejnej z dupy wziętej teorii, że to z iloma kobietami spałeś świadczy o tym jak interesującym jesteś człowiekiem. To właśnie utrzymanie stałego związku z jedną kobietą jest mega skillem -Nie ruchanie po klubach. Łatwo można stworzyć obraz siebie, jako idealnego faceta, zaimponować kobiecie i wtedy przespać się z nią. Dopiero wzięcie odpowiedzialności za kobietę jest wyzwaniem i pokazaniem, że ma się jaja. Bo przypadkowe kontakty z kobietami mogą być ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę. Łatwo jest powiedzieć jej cześć! ja wysiadam, bo boje się, że nie podołam o Ciebie zadbać. Łatwiej jest znaleźć sobie kolejny cel na chwilę. Roczny związek z jedną kobietą czyni z Ciebie większego kozaka niż seks z 10 kobietami, które zapomną o Tobie po tygodniu. Tu nie ma, czym imponować. Łatwo jest trwać w luźnych związkach, kiedy nie trzeba się martwić i zagłębiać w problemy kobiety, która służy tylko do zaspokajania swego ego. Nie potrafisz stworzyć związku, ale to nic, bo wczoraj miałeś seks. Czy kogoś to interesuje? Jeżeli Tobie to odpowiada i jest Ci z tym dobrze to ok. Ja wiem jedno, że dopiero związek uczy faceta prawdziwych relacji z kobietami. Właśnie wtedy, gdy musisz obronić swoją kobietę, pocieszyć, wesprzeć, a czasem opierdolić lub zostać opierdolonym. Dopiero wtedy masz prawdziwy sprawdzian samego siebie, możesz mówić o zasadach wierność miłość i szacunku, ale dopiero w związku spotykasz się z próbami własnego charakteru. Walczysz z pokusami, chcesz być wierny, ponieważ ją szanujesz…
Jak słucham o tych trywialnych tematach, to mam wrażenie, że tematyka relacji damsko męskich stoi w miejscu. Ciągle te same tematy, a kto wreszcie powie o tym, że warto się zakochać, nawet, jeżeli jest to chwilowa iluzja, to nikt nie ma prawa jej odbierać.
Ja nawet nie pomyślałbym o tym, że można myśleć: w klubie są same puste laski. Masz w swoim otoczeniu „Mądre” kobiety i co nigdy nie były na imprezie? No były… 5 razy w roku, ale są… czyli akurat fartem może trafisz na taką. Uważasz się za debila? No, bo przecież zdarza Ci się iść do klubu?
Po prostu nie mogę już słuchać takiego pierdolenia… „poznałem w klubie prawniczkę, modelkę, aktorkę i nie wiem, kogo jeszcze -robiliśmy takie rzeczy, o których się nie śniło nikomu” i co? Dalej jesteś sam… no to rzeczywiście stary jest się czym chwalić. No jak całowanie się z kobietą albo złapanie za cycka jest dla Ciebie takim fenomenem no to ok. nie będę odbierał Ci tej radości…
Te tematy są już takie wtóre. Heh.
CDN.
Masz 48h na podryw!
„Mam problem z jedną rzeczą. Mianowicie… po zapoznaniu kobiety do spotkania z nią, w tym czasie (telefon do niej, smsy) dużo się może stać i rożne rzeczy się dzieją… albo zaczyna mieć wątpliwości, albo ktoś jej czegoś nagada, albo ty cos spieprzysz – generalnie nie masz za dużo wpływu, co jej siedzi w główce przed randką z Toba. Jednym słowem – nie radzę sobie w tej sferze ”
Tytuł jest czysto roboczy –pierwszy, jaki przyszedł mi do głowy, kiedy pomyślałem o tym temacie. Być może przyciąga Twoją uwagę o wiele bardziej, ponieważ masz podaną konkretną ilość czasu przeznaczoną na podryw. Paradoksalnie nic nie znaczy, chociaż mogłem napisać to na końcu :)
„W tym czasie (telefon do niej, smsy) dużo się może stać i rożne rzeczy się dzieją…”
Masz rację, w tym czasie wiele może się zdarzyć, dziwnym trafem zazwyczaj jest tak, że bardzo pięknie i płynnie dajemy dupy… to potrafi wkurzyć człowieka, co? Wyszedłeś z inicjatywą, zrobiłeś ten jeden krok ku niej, otrzymałeś pozytywną reakcje, teraz tylko byle tego nie zepsuć…
Zanim zaczniemy wchodzić głębiej w ten temat, warto wspomnieć o jednej kwestii. Kobietę można poznać w różnych sytuacjach, często w ogóle się nie znacie. Powiedzmy, że jest to znajomość z imprezy. Był odpowiedni klimat, zabawa, alkohol, wszystko szło idealnie. Jednak kolejnego spotkania (mimo wymiany numerów) nie było. Bardzo możliwe, że pierwsza myśl, jaka przyszła Ci do głowy to: zrobiłem coś źle. Tymczasem nie wziąłeś pod uwagę, tego, że np.-ona może kogoś ma i to była jednorazowa akcja. I tylko, dlatego drugiego spotkania nie było. Co nie znaczy, że teraz każdy spalony numer możesz sobie tak tłumaczyć… chociaż czemu nie :).
Ogólnie nie mam żadnych stalowych i niezmiennych zasad, jeżeli chodzi o to, co robić w „tym” czasie. Pojawiają się pytania i od razu teorie spiskowe, typu, kiedy się odezwać? czy pisać? czy zadzwonić? co napisać? co powiedzieć? Czy można kontaktować się w weekend? i dużo, dużo jeszcze…
Ustalmy jedną rzecz.
Osobiście uważam, że fundamentem jest to, jak zostałeś zapamiętany przez kobietę. Czyli, co ona sobie o Tobie pomyśli, kiedy obudzi się na drugi dzień w łóżku (jeszcze nie Twoim). Czyli bardzo dużo zależy od tego, jakie zrobiłeś na niej „wrażenie”. I to jest jakby podstawa, baza wyjściowa do spotkania numer 2. Jeżeli wypracowałeś sobie wcześniej odpowiednią „wartość” to będzie Ci znacznie łatwiej i to czy napisać czy zadzwonić nie będzie już takie ważne, ale o tym zaraz. Po prostu drugie spotkanie najlepiej wypracować sobie podczas pierwszego. Fakt, czasami nie masz takiej możliwości, bo np. podszedłeś do niej na ulicy, ona się gdzieś śpieszy, macie tylko kilka minut, w takiej sytuacji, podstawą jest pierwsze wrażenie: sposób podejścia, lokalizacja również, ubiór, wygląd, uśmiech! Oczy –ciepłe spojrzenie (nie mylić z pizdowatym). Kobieta ocenia Cie w kilka sekund i już wie, że będzie drugie spotkanie.
No, ale wróćmy do rdzenia tematu, czyli jak się zachowywać w tym czasie „od[…] do”.
Jakie są podstawowe „punkty” działania:
- Nastawienie. Twoje nastawienie. Przed drugim (pierwszym na trzeźwo :) ) skontaktowaniem się z kobietą spinamy się jak spinacze (głębokie). Pewnie nie jest CI obce krążenie przy telefonie, niczym sęp nad konającą ofiarą. Chociaż w tym przypadku to Ty przypominasz bardziej ofiarę :). Zamiast złapać za tel i zrobić to od razu, to modlisz się jak na bierzmowaniu. Weź, wdech i zrób to! (Kobiety naprawdę się dziwią, że nam to sprawia taką trudność). Nie traktuj tego jak walkę o życie.
- Układanie, tekstu, jaki masz powiedzieć. Wiem, że to robisz. Na chwile zamieniasz się w reżysera telenoweli brazylijskiej i układasz kilka dialogów, wpadasz na idealny, ale szybko rezygnujesz, ”nie to jest za odważne, jeszcze raz…” cześć tutaj Bartek, pamiętasz mnie? Zastanów się, co chcesz powiedzieć, mniej więcej i zrób to! Nie układaj nic, bo wystarczy, że ona powie jedno zdanie inaczej, niż sobie ułożyłeś i dupa…
- Sms? Tak. Piszesz smsa! Krótką wiadomość tekstową, nie poemat na 400 znaków. Cześć jak tam po imprezie? :) Ten magiczny tekst wystarczy :). Jeżeli nie będzie chciała to i tak nie odpiszę.
- Telefon. No jasne! Patrz punkt 2. Lepiej powiedzieć mniej, niż więcej a głupio. Generalnie możesz tylko ustawić się na kolejne spotkanie, bo jak znam życie będziesz chciał jakoś super zabłysnąć i palniesz jakąś głupotę podczas rozmowy telefonicznej i dziewczyna nie załapie :). Na żywo jednak możesz nadrobić mimiką.
- Czas. Kiedy się odezwać? Dwa dni od wzięcia telefonu haha! nie dziw się jak potem usłyszysz pytanie: dlaczego wszyscy faceci odzywają się dwa dni później? Haha Panie oryginalny :). W tej „technice” chodziło o to, żeby pokazać jej, że masz swoje życie bla bla… stary będziesz siedział, kręcił się przez dwa dni przy telefonie a potem się na niego rzucisz, pomoże? Nie… sam ustalam czas. Bierzesz numer na imprezie i dzwonisz jak wracasz np. o 4:00 rano! Cześć, to ja a tak dzwonie chciałem tylko usłyszeć Twój głos, bo bym nie zasnął. Dobranoc :) (słodkie! Fuuuj).
- Pisanie głupot. O i dochodzimy… do sedna, chyba to jest najczęstsza przyczyna „ciszy”, wieczorne smsy to nie jest spotkanie twarzą w twarz, a Ty po 4 smsie pozwalasz sobie na jakieś głupie, niby śmieszne docinki, i jebiesz tym wszystko. Kobieta pomyśli, co za palant i cześć, abonent czasowo niedostępny…
- Pogodziła się z facetem i dlatego nie odpisała. Haha żart! Chociaż w sumie, nie, nie żartowałem.
Pewnie jeszcze by się coś znalazło, ale tak w skrócie to chyba podstawy.
Nie zgodziłbym się z tym, że nie masz wpływu na to, co siedzi w jej głowie przed spotkaniem. Wręcz przeciwnie, masz i to duży! Najlepiej wypełnić jej głowę emocjami, czymś, czego będzie chciała jeszcze, więcej, mocniej, teraz! :)
Obrazując metaforycznie:
To tak jak Ty byś poznał w klubie fajną dziewczynę, wziął od niej numer, obudził się rano, wszedł na portal, zobaczył jej fotki i… przeraził się. Okazało się, że klubowe oświetlenie i alkohol dodały jej trochę gwiazdek do wyglądu i co? Nagle jakoś przechodzi Ci wielka ochota na spotkanie numer 2 :) chociaż jeszcze wczoraj obiecywałeś, zadzwonię, zadzwonię bejbe haha :)
Podobnie jest z nią, pamiętała Ciebie, jako fajnego gościa, ale zniszczyłeś ten obraz durnym zachowaniem poprzez smsy czy rozmowę o jej tyłku…
Jak lepiej radzić sobie w tej sferze? Umawiać się na spotkania i wyciągać wnioski z własnych wpadek. Czyli praktyka. Powtarzam to ciągle, wiem, ale to klucz . I tak na koniec, można odwrócić rolę, kiedy to ona ma się odezwać, ale to dużo zależy od tego jak przebiegała wasza rozmowa. Często jest to loteria… może zadzwoni, może nie… lepiej samemu brać sprawy w swoje ręce.
Powodzenia!!!
(aaa i wszystkie spalone numery do dziewczyn proszę przesyłać mi na gg :) )
Nie masz kobiety, bo chcesz ją mieć
Nie każdy facet może sobie pozwolić na to, żeby nie mieć kobiety… jeszcze mniej facetów może dać sobie ten przywilej żeby mieć kobietę, ale to nie koniec… kobietę, która mu się naprawdę podoba. Za każdym razem, kiedy spotykam się z kobieta, którą się jarem i jest ona po prostu „mega” :* rozpiera mnie, nie tyle duma, co radość z tego, że znowu poznałem kogoś ciekawego, i kolejny raz okazałem się w jakimś stopniu interesującym facetem, czy to pod względem fizycznym czy intelektualnym.
W momencie, kiedy byłem sam, nie czułem się gorszy, nadal potrafiłem zainteresować swoją osobą kobiety, nieważne czy brzydkie czy super ładne, bo chyba zawsze zyskiwałem tym, że potrafiłem traktować je na takim samym poziomie, nawet kosztem stworzenia pozorów posiadania niskich standardów.
Nadal, kiedy pojawiam się ze swoją kobietą wśród innych kobiet, potrafię wzbudzić ich zainteresowanie, czasem nawet kosztem mojej kobiety, sam nie wiem, ale chyba robię to nieświadomie i tak zgadzam się z nią, lubię być w centrum zainteresowania :) i to nie chodzi tylko o kobiety, ale ogólnie o ludzi. Lubię z nimi przebywać, rozmawiać, rozśmieszać, czasem flirtować, czasami awanturować się, ale i też siedzieć cicho, gdy inni ciągle gadają… Jasne, że pojawiając się w nowym otoczeniu z fajną kobietą wzbudza się zainteresowanie, wtedy możesz pozwolić sobie na więcej, balansować na granicy flirtu, jednak nie przekraczając dobrego smaku, oby!
Kobiety zawsze obserwują faceta, który ich interesuje, a także kobietę, z którą przyszedł i co najważniejsze jak ją traktuje. Pomyśl, co sobie myślisz, kiedy widzisz fajną kobietę z jakimś mało interesującym facetem. Stawiasz się na jego miejscu.
Jeżeli bardzo, bardzo czegoś chcesz to i owszem może się to spełnić, chyba, że chcesz tego aż tak bardzo, że to staje się Twoją obsesją, brak czegoś powoduje ciśnienie no i wtedy, kiedy ja mówię mało, wzbudzając u kobiet uczucie tajemniczości -Ty ciągle gadasz… w sytuacji, kiedy ja przejmuje kontrole nad rozmówcami -Ty nieudolnie próbujesz się wtrącić lub zamykasz się w sobie, siedząc z boku i kurczowo trzymając swoją kobietę z kolano, znacząc teren.
Chcesz mieć kobietę?
Dobrze, tylko najpierw zadaj sobie pytanie, co ja mogę jej zaoferować? Dopiero potem wyjdź do ludzi… bo samo to, że chcesz często nie wystarcza. Ile razy dostałeś kosza? Ile razy zaryzykowałeś? Raz? Dwa? To nie jest tak, że ktoś ma super skuteczność, o ile w ogóle można tu mówić o takim czymś, ale gdy poznajesz kilka nowych osób, to przynajmniej jedna z nich może być tą kobietą na dłużej, a Ty poznasz jedną i od razu chcesz się z nią żenić, bo czujesz, że to ta jedna, a tak naprawdę to jedyna :).
Wcale mnie nie dziwi to, że można się bać, sam doskonale znam to uczucie, jednak może to co nas różni (jeszcze różni), to –to, że znam też smak „zwycięstwa”. Wiem, że można. Darujmy sobie fotki z Internetu, zajmijmy się prawdziwymi kobietami, z humorami i fochami, z pretensjami i oczekiwaniami, ze standardami, z prawdziwymi piersiami, niesymetrycznymi, obfitymi jak i tymi mniejszymi. Nie powinniśmy pompować w swoje głowy sztucznych obrazów, które i tak nie mają pokrycia w rzeczywistości, przecież kobieta z okładki jest kobietą z okładki, nie można jej dotykać, lizać czy gryźć…
Ilu z was latając po mieście znalazło swoją kobietę? Jakość jest ważniejsza, niż ilość. Często dosłowne latanie za kobietami po mieście mija się z celem. Facet może wreszcie wygrać sam ze sobą, wyjść na miasto i podchodzić, raz, drugi, trzeci dziesiąty i nie mieć z tego nic… nie licząc bardzo przydatnych myśli typu: jestem brzydki, słaby, nie mam jaj… bo może akurat statystycznie trafił na dziesięć kobiet, z których trzy miały okres, jedna straciła prace, kolejne pokłóciły się z facetem… itd. Chodzi o to, jaką wartość przedstawiasz, jako człowiek, niezależnie gdzie jesteś, przecież masz tyle kobiet wokół siebie… Kluczem jest otwartość na ludzi, nie trzeba traktować wszystkich kobieta jak potencjalny target, mimo to można się nimi otaczać, budując w ten sposób siebie jako faceta OTOCZONEGO KOBIETAMI, a nie latającego za nimi…
life goes on
Zaczyna się niewinnie, o jedno szczere spojrzenie za mało, o jeden sztuczny uśmiech za dużo. Niby wciąż wszystko jest tak samo, jednak czujesz, że coś się zmienia. Najgorzej jest, kiedy kobieta nie wie jak powiedzieć facetowi, że to już koniec… zupełnie tak jakby odwlekanie tego miało mu ulżyć. Może warto jeszcze razem się pomęczyć, może okazja trafi się sama, może uda się to jeszcze zrzucić na niego… lub po prostu zostaniemy przyjaciółmi.
Dziwne przeczucie, że to wszystko zaczyna się sypać. Być może chcesz jeszcze podtrzymać ten tlący się płomień jakoś sztucznie go wzniecić, nadaremnie w ogień, który był gdzieś na początku. Poczucie, że tak naprawdę nigdy do siebie nie pasowaliście może być przytłaczające, świadomość tego, że możesz być prorokiem przyszłych wydarzeń jest cholernie zabawna i jednocześnie smutne…. Coś, co nieuchronnie nadciąga i jakby czekasz na to, bo i tak wiesz, że nie będziesz walczył… hamuje cie pycha czy wrodzony narcyzm, a może głupie przekonanie pt. gdyby coś czuła, to…
Pierwsze zachłyśnięcie się partnerem jest zdradliwe, mija równie szybko jak się pojawia pozostawiając tylko niewygodne poczucie, że oszukałem samego siebie. Natomiast bardziej bolesne jest wmawianie sobie od początku, że nic z tego nie będzie, to tylko przelotna znajomość… Twoje neutralne nastawienie ogłupia serce i rozum, po czym w pewnym momencie przypominasz sobie, że jest coś takiego jak uczucie i przywiązanie do drugiej osoby, wspólnie spędzony czas robi swoje… a Ty niczego nieświadomy wmawiasz sobie dalej to nic poważnego… mimo tego, że się bronisz -coś zaczyna docierać. Jasne, że sobie poradzisz bez niej, ba! Są inne, dlatego pewnie znowu odpuścisz kolejny raz. Tylko, dlatego, że masz to dziwne przeczucie, że ona może nie czuć tego samego, co Ty.
Teraz, to Ty starasz się bardziej lub po prostu ona nie stara się juz wcale, więc siłą rzeczy robisz to za was. Być może jest ktoś trzeci, komu ona oddała Twoją część zainteresowania, której teraz tak szukasz. Kolejna kobieta, która ucieka Ci jak piasek przez palce a wystarczyłoby zacisnąć pięść. Może za dużo już tych pięści, czy miarą sukcesu życiowego ma być ilość wrogów, którzy chcą się odegrać. Pewnie kilku by się znalazło, pewnie na chęciach by sie skończyło.
Czy szczytem Twojej pewności ma być to, że jesteś niewzruszony na zachowanie Twojej kobiety względem innych facetów? Nie, chyba nie. Kiedyś bym się zarzekał, ze nie pozwoliłbym dziewczynie utrzymywać kontaktów z byłym, dzisiaj chyba bardziej z lenistwa nie chce mi się o tym myśleć, brak reakcji wcale nie wynika z mega pewności siebie czy z totalnego zaufania do niej. Nie myślę o tym i tyle. Wszystko do nas wraca i jeżeli ona czuje, że ma przed sobą lepszy wybór, lepsze życie, to naturalne, że może w to wejść, kończąc przygodę jakiś krótki epizod, który pozwolił jej na wyłapanie pewnego kontrastu i dokonanie wyboru. Moim zadaniem jest się ciągle rozwijać, podnosić swoją wartość, jako osoby, człowieka, faceta. Już nie tyle dla kobiet, co dla samego siebie.
Ty jak zwykle pójdziesz dalej swoją drogą, bo przerabiałeś to już nie raz. Może gdybyś nie miał tego poczucia, że znowu kogoś poznasz, postarałbyś się bardziej, a tak… i jebać te wszystkie myśli, które przychodzą później, że może warto było wyciągnąć rękę. Straciłeś tyle czasu na kreowaniu kolejnych szczęśliwych zakończeń, że zapomniałeś: „life goes on „. Kolejne: „wiedziałem, że tak będzie” podsumowujące jej dalsze związki. Dobry facet to chyba ten doceniony po czasie, jednak będę stronił od dążenia do miana mistrza świata w byciu docenionym po latach.
Wykastrowany emocjonalnie pies ogrodnika znowu będzie sam, a życie trwa dalej… pytając w międzyczasie: gdzie jest Twoja kobieta?
Sms od niej: :* wytrąca Cie z zamyślenia, uświadamiając, że to wszystko, to tylko głupie myśli… bo „life goes on„
- Start
- poprz.
- 1
- 2
- 3
- nast.
- Zakończenie


Magnus